Poznajcie naszą rodzinkę

Józka i Ryśka - papużki nierozłączki? nie! przecież to koty smile
W drugiej dobie życia zostały przyniesione do gabinetu weterynaryjnego wraz z piątką swojego rodzeństwa do uśpienia. Na szczęście w nieszczęściu nie był to zwykły weterynarz tylko Aga, która uparcie twierdzi i chwała jej za to!, że uczyła się po to żeby ratować zwierzęta a nie je uśmiercać. Tak  zaczęło się szukanie domu dla maluchów. Była to prawdziwa walka z czasem bo oseski potrzebowały regularnych posiłków mniej więcej co dwie godziny w dzień i w nocy… Tutaj nasze losy się splatają bo Załoga Czworonoga nie omieszkała zadzwonić z pytaniem: nie chcecie kota? Chcieliśmy! Może nie od razu, ale gdzieś po 5 min już tak;) najpierw jednego, potem dwa… W końcu od przybytku głowa nie boli! Dziewczyny ważyły po 150 g były absolutnie cudowne i całkiem bezbronne. Musimy przyznać, że nie było łatwo, ale dzisiaj kiedy na nie patrzę jestem dumna jak nigdy!! Dumna z siebie i z dziewczyn-sami zobaczcie jak pięknie wyrosły!


Kocur
Synuś tatusia, którego najchętniej nie traciłby z oczu. Machnięciem łapy wymierza porządek wśród reszty kociej rodziny. Tak mu się przynajmniej wydaje. Jego ciosy przecinają tylko powietrze, a dziewczyny na ten czas zamykają oczy i czekają aż przestanie machać. Dalej robią swoje, ale chyba nie chcą mu robić przykrości. W końcu starszym szacunek się należy i już!


Misiek
Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy na początek pięknej przyjaźni nasikał mi na buty, chociaż szczenięce wybryki dawno miał już za sobą. Bez skrępowania próbował przejąć pierwsze jedzone wspólnie posiłki, pchając pysk do mojego talerza. Jako Nowa w jego stadzie zajęłam zaszczytne miejsce-zaraz po Kocurze. Szybko zagościłam w jego życiu na dobre a moje notowania poszły parę oczek w górę. Nawet nie wiem kiedy On stal się moim oczkiem w głowie. Starość przyszła jak zawsze za szybko, ale jednego możesz być pewny na zawsze pozostaniesz w moim sercu i nigdy o Tobie nie zapomnę.

Facebook

Zobacz też

Facebook Instagram